Wielka Księga Demonów Polskich
Barbara i Adam Podgórscy
ISBN/nr produktu: 8389375400
Wydawca/Producent: KOS
Ilość stron: 560 s.
Czas realizacji: 1-2 dni
Cena: 36.66 zł
dodaj do koszyka
Praca Barbary i Adama Podgórskich posiada charakter pionierski. To pierwsze w Polsce opracowanie ludowej demonologii, ujęte w formie leksykonu. To rodzaj kompendium z dotychczasowych źródeł - bibliografia przedmiotu jest w Polsce dość obszerna, ale nie została jeszcze skatalogowana w podobny sposób. Szczególną wartość posiadają zdobiące leksykon ilustracje, choć jak autorzy zaznaczyli, ze względu na ich niedobór, musieli posłużyć się niekiedy wizerunkami podobnych istot demonicznych, występujących w innych krajach. Szczególną jednak wartość posiadają rysunki informatorów terenowych, pochodzące, przeważnie, z pierwszej połowy minionego wieku. Resztę ilustracji zaczerpnięto ze sztuki ludowej, a sięgnięcie do klasyki malarstwa wskazuje na pewne trudności w zakresie pozyskiwania materiału badawczego. Całość jest naprawdę pięknie wydana - twarda oprawa, dobry papier, ilustracje niezbyt duże, ale czytelne. Leksykon poszerzony jest o wstęp autorów, który rzuca pewne światło na ich intencję i metodę pracy. A lektura, jak na słownik, pasjonująca, prawdę powiedziawszy, to najciekawszy słownik, jaki czytałem. Czegóż można chcieć więcej? Ano można, w zależności, jaką rolę "Wielka księga..." miałaby pełnić. Ci zainteresowani amatorsko mitologią słowiańską czy też zaczynający swoją przygodę z tą tematyką, nie mogliby trafić lepiej. Niejeden pisarz znajdzie, otwierając książkę na chybił trafił, temat na opowiadanie. Wyrywkowa nawet lektura sprawia przyjemność. Innymi słowy, w sam raz dla szarego czytelnika. Jeśli Podgórscy chcieli stworzyć popularnonaukowy leksykon, będący przedsionkiem do ludowej mitologii, nie mogli lepiej wywiązać się z zadania. Recenzja wydawnicza i samo wprowadzenie sugeruje jednak, że mamy do czynienia z dziełem naukowym pełną gębą. Tak jednak nie jest, chociażby ze względu na fakt, iż autorzy zrezygnowali najprawdopodobniej z badań terenowych i ich praca ma charakter czysto kompilacyjny. To jeszcze miałoby sens, ale dobór źródeł wydaje się mocno dyskusyjny, z czego Podgórscy zdają sobie sprawę. Bibliografia zawiera bowiem mnóstwo pozycji, dyskredytujących "Wielką księgę..." jako dzieło o jakichkolwiek naukowych ambicjach. Czy to zarzut? Ano, nie zarzut, bo, jeśli trafnie pojąłem intencje państwa Podgórskich, to ich książka jest dla zwykłego czytelnika, który może nie mieć czasu ani ochoty zapoznawać się z poważniejszymi publikacjami, czy ganiać z obłędem w oczach po wsiach, szukając płanetników. I rację ma Leonard Pełka, twierdząc, że "Wielka księga..." to "pierwszy, tak obszerny polskojęzyczny leksykon naszej rodzimej ludowej mitologii niższej".